+48 510 987 498

Przecież każdy ma mięśnie. O treningu Mateusza z All For Body Wola Justowska

7 marca 2016 / Aktualności
Przecież każdy ma mięśnie. O treningu Mateusza z All For Body Wola Justowska

W walce o piękną i wysportowaną sylwetkę często powracającymi problemami są odnalezienie pierwszego impulsu, który popchnie nas do zmiany swojego stylu życia i co równie ważne – utrzymanie tego zapału. Każdy z nas potrzebuje odrębnego i indywidualnego podejścia, a źródła motywacji musi szukać w różnych miejscach. Zdarza się także, że to pewne wydarzenia, nie zawsze w pełni zależne od nas samych, kierują nasze kroki na tę ścieżkę – jak było w przypadku Mateusza z teamu All For Body (Robla 2).

Zamiar zostania trenerem personalnym nie towarzyszył Mateuszowi od zawsze. W szkolnych latach jego zainteresowanie sportem nie wyróżniało go na tle rówieśników i ograniczało się jedynie do biegania, lekkoatletyki oraz piłki nożnej. W wieku 19 lat Mateusz uległ wypadkowi, w wyniku którego stracił stopę. Choć odciętą część ciała udało się przyszyć, kolejne lata minęły pod znakiem operacji, długiej i żmudnej rehabilitacji oraz na zmaganiu się z narastającą demotywacją i lekką depresją. Dosłowne pierwsze kroki, jakie stawiał po operacji, stały się również metaforycznymi pierwszy krokami na jego drodze do kariery trenera personalnego.
Początkowymi celami Mateusza było odzyskanie proporcjonalności ciała, odbudowanie mięśni i nabranie kondycji, które stopniowo realizował ćwicząc na siłowniach.
„Na początku były to praktycznie same ćwiczenia, bez dyscypliny i bez diety, sam konstruowałem plan treningowy. Potem coraz bardziej się w to zagłębiałem – w anatomię, w ruchomość stawów, sam uczyłem się wszystkiego. Wiadomo, że nie wszystko wykonywałem dobrze technicznie, ale potem zainteresowałem się tym bardziej profesjonalnie” – mówi Mateusz. 

Po trzech latach treningu wstępnego, który wzmocnił ciało i zwiększył ruchomość kontuzjowanego stawu, Mateusz skupił się również na wprowadzeniu nowej diety i budowaniu masy. Z każdym kolejnym rokiem treningów pogłębiał swoją wiedzę na temat anatomii, poprawnej techniki wykonywania poszczególnych ćwiczeń, diet i na jej podstawie udoskonalał swój plan.

Efekt? Mateusz po 8 latach treningów od około 70 kilogramów przy 182 cm wzrostu, niedowagi i typowo szczupłej postury w wieku 19 lat, poprzez przywrócenie ciała (i ducha!) do sprawności po wypadku, przebył drogę do 110 kilogramów, muskularnej sylwetki i tytułu trenera personalnego w teamie All For Body 😉
Dla tych, którzy stoją dopiero na początku tej drogi czy właśnie walczą z lenistwem i zniechęceniem, skutecznie gaszącymi zapał, a także dla osób, którym pomysł zmiany swojego stylu życia jeszcze nawet się nie śnił – porcja porad od Mateusza:

I. CELE REALNE I OSIĄGALNE

Jednym z najczęstszych powodów utraty motywacji, niespełnionych postanowień noworocznych czy ogólnego poczucia niechęci i rozczarowania w treningu jest nierealny cel. Stawianie sobie zbyt wysokich wymagań, krótkiego czasu ich realizacji nie zadziała na naszą korzyść, a wręcz obróci się przeciwko nam. Kluczem do sukcesu jest stopniowanie celów, poznanie swojego ciała i odpowiednie dopasowanie tempa kolejnych etapów.
„(…) ktoś, kto ma powyżej 40 cm w obwodzie bicepsa chce ważyć 100 kg, a kiedy waży 55 kg to wydaje się to nierealne, więc podjąłem sobie taki cel, że chcę ważyć 80, jak będzie 80 to 90…”. Zdobycie każdego kolejnego celu cząstkowego obudzi w nas apetyt na więcej i wreszcie doprowadzi do sukcesu.

II. KOMPLEMENTARNOŚĆ

Nie wolno zapominać, że pożądane efekty przyniesie wyłącznie połączenie najważniejszych aspektów – diety oraz ćwiczeń (i prawidłowej techniki ich wykonywania!), a także dopasowanie ich do indywidualnych potrzeb każdego z nas. Uniwersalne zasady i reguły czy powielane schematy w planach treningowych i żywieniowych, które mają być „antidotum” dla wszystkich bez wyjątku, nierzadko stają się źródłem frustracji.

III. „NIE POTRZEBA DŁUŻSZEJ DROGI DO CELU”

Często niewiedza o zdrowym odżywianiu, właściwych dla siebie ćwiczeniach czy ogólna nieumiejętność ułożenia planu powoduje, że poddajemy się już na samym starcie. W tym miejscu z pomocą może przyjść trener personalny, który stanie się niejako mentorem, odpowiednio nami pokieruje, zapobiegnie kontuzji i nie pozwoli na porzucenie postanowień noworocznych już w połowie stycznia. „(…) 8 lat temu, kiedy zaczynałem, trener personalny nie był tak popularną opcją, nie był zawsze dostępny na siłowni. Wtedy siłownie to były takie oldskulowe kluby, na zasadzie piwnicy. Nie było to na tyle rozwinięte, kilka sieciówek (…). Trener personalny jest bardzo potrzebny, bo nie potrzeba dłuższej drogi do celu. To tak samo jak z nauką jazdy, kiedy sami uczymy się jeździć nabieramy złych nawyków, potem te nawyki wychodzą podczas jazdy samochodem. I tutaj właśnie gdy ktoś nas nakieruje, pokaże, jak zrobić to, jak zrobić tamto – osiągniemy szybciej postępy”.  

A dla każdego niedowiarka, który uważa, że obecna „chuderlawa” sylwetka nie może zamienić się w wysportowane, silne i piękne ciało odpowiednią puentą wydają się być słowa Mateusza: „jeśli chcemy być fit, jeśli chcemy nabrać mięśni… to przecież każdy ma mięśnie i może je rozbudować” ;).

 

Mateusz Siudak, All For Body / fot. Izabela Kubik

 

Zapisz się na trening personalny u Mateusza lub innego specjalisty All For Body – pomożemy Ci osiągnąć wymarzoną sylwetkę! Tylko teraz pierwszy trening personalny za 0zł!