+48 510 987 498

Najbardziej cieszy pozytywna zmiana u innych. Poznajcie Krzysztofa z teamu All For Body Copy

12 sierpnia 2016 / Aktualności
Najbardziej cieszy pozytywna zmiana u innych. Poznajcie Krzysztofa z teamu All For Body Copy

Co najbardziej kusi w pracy trenera personalnego i co przynosi największą satysfakcję? I jaki wspólny mianownik ma rola dyrektora banku i trenera personalnego? Z tymi pytaniami zmierzył się Krzysztof, trener personalny z teamu All For Body.

1. Jesteś dyrektorem banku i trenerem personalnym. Skąd pomysł na takie połączenie?

 – Jakieś 5 lat temu zacząłem trenować sam siebie, chodzić na siłownie. I na początku ćwiczyłem sam, ale było mi ciężko, próbowałem coś tam czytać, ale brakowało mi fachowej porady. Poznałem właściciela siłowi i on mi jako pierwszy trochę pomagał. To był dla mnie pierwszy sygnał, że samemu można niby coś zrobić, ale fajnie mieć obok drugą osobę, która zna się na rzeczy. Później zacząłem korzystać z usług trenerów, chciałem dowiedzieć się jak najwięcej, skorzystać z ich wiedzy i wykorzystać to w przyszłości.

2. I to był ten główny bodziec?

Tak, po pierwsze zaczęła mi się podobać sama siłownia i bardzo się w to wkręciłem. Chyba muszę przyznać, że się od tego uzależniłem, bo jeśli mnie tam nie ma to mam wyrzuty sumienia (śmiech). Po drugie podoba mi się ten rodzaj pracy z klientem. Więc tak w skrócie – dlaczego się zdecydowałem? Bo lubię to robić, lubię być na siłowni, dobrze mi się pracuje z ludźmi i lubię to uczucie, że komuś w jakiś sposób pomogłem.

3. Czyli można powiedzieć, że to relacja, praca z ludźmi przynosi Tobie największą satysfakcję?

– Tak, to właśnie ta relacja. Jedna z osób, którą wciągnąłem do  – nazwijmy to – nowego stylu życia, powiedziała, że to wszystko dzięki mnie. Chłopak dostał się nawet do finału misterów Polski w tym roku. Powiedział, że „dobrze, że go zaraziłem siłownią” i dzięki mnie osiągnął swój cel. Więc tak, najbardziej cieszy chyba właśnie ta pozytywna zmiana u innych ludzi, ich satysfakcja, zadowolenie z coraz lepszych wyników. To, że widzę, obserwuje, jak im to pomaga i jak się zmieniają. Ja sam wiem jakie to było dla mnie ważne i jak zwracałem uwagę na coraz lepszy wygląd, lepszą sylwetką, ale też na zmiany w moim samopoczuciu. Po prostu praca z ludźmi przynosi mi zawsze największą satysfakcję, poznawanie nowych osób, to zawsze było dla mnie inspirujące.

4. A czy są jakieś cechy, które przenosisz z roli dyrektora banku na rolę trenera i na odwrót? Czy są takie cechy, które łączą oba zajęcia?

– I w tej i w tej roli trzeba być tak naprawdę dla ludzi – ja tak uważam – trochę przyjacielem. To co najbardziej się liczy to relacja między ludźmi i jeśli tego brakuje to nic nie zadziała w 100%. To jest ten wspólny mianownik. Co więcej praca dyrektora banku wymaga takiej wiedzy fachowej, a ja mam taką przypadłość, że jak coś robię to muszę być w tym dobry.

5. Czyli jesteś perfekcjonistą?

– Dokładnie! I to samo chcę przenieść w rolę trenera. Dodatkowo, tutaj w pracy mam pod sobą kilka osób i dążę do tego, żeby te osoby się rozwijały. Każdej osobie wyznaczam jakieś cele i te cele sobie monitorujemy.

6. Brzmi jak praca trenera personalnego. 😉

– Tak, to jest właśnie ta kolejna rzecz, która się powiela i którą chciałbym przenieść na relację trener-podopieczny.

7. W takim razie, łącząc obie te funkcje, będąc w stanie znaleźć czas na oba te zajęcia musisz mieć opanowane do perfekcji zarządzanie własnym czasem. Zdradzisz jak wypracować w sobie taką umiejętność?

– (śmiech) Jak to robić? Jedyną rzeczą, której sam się wystrzegam to tracenie czasu na nic nie robienie. I tyle. Staram się zawsze skupiać na tym, co w danej chwili robię, kiedy jestem w pracy to pracuję i jeśli to ma być 8 godzin to nie więcej, jeśli idę na siłownię to wyznaczam sobie na ile mogę iść. Staram się dobrze planować swój czas i przede wszystkim przestrzegać tego planu.

8. To kiedy odpoczywasz?

– Właśnie podczas treningu. Trening dla mnie to oderwanie myśli od tak naprawdę wszystkiego, od pracy. To dla mnie duży relaks. Bo z jeden strony to duży wysiłek fizyczny, ale ten wysiłek zawsze mnie uszczęśliwia i odpręża. A jeśli trenuje z kimś, to jest to po prostu fajnie spędzony czas, z wielką korzyścią dla obu stron.